POKOLENIE ZERO

ZERO wypadków. ZERO rannych. ZERO ofiar śmiertelnych. Trudno dziś sobie wyobrazić poczucie komfortu i bezpieczeństwa, jakie może dawać wyeliminowanie wszelkich zagrożeń na drodze. Pierwsze pokolenie, które tego doświadczy będzie Pokoleniem ZERO. O wypadkach drogowych dzieci będą słyszeć wyłącznie na lekcjach historii lub z opowieści rodziców. Pokolenie ZERO to projekt dedykowany Wizji Zero wdrażanej przez Continental na całym świecie, która zakłada całkowite wyeliminowanie wypadków, rannych czy ofiar śmiertelnych - bo właśnie do ZERA w tej materii dążymy! Dowiedz się więcej o Wizji Zero.

Zwiń

Xavery, urodził się w 2033.

Przeżył ZERO wypadków.

Pokolenie zero

ZERO wypadków. ZERO rannych. ZERO ofiar śmiertelnych. Trudno dziś sobie wyobrazić...

więcej

W czym (jeszcze) jesteśmy lepsi od maszyn, a w czym maszyny są już lepsze od nas?

Jeszcze kilkanaście lat temu nie brakowało kierowców, którzy twierdzili, że ABS nie jest potrzebny, bo hamując pulsacyjnie, doświadczony kierowca może uzyskać ten sam efekt. Teraz sytuacja się zmieniła - systemy bezpieczeństwa są tak sprawne, że już niedługo to kierowcy mogą stać się zbędni.

 

  • ABS potrafi uruchomić hamulce 5 razy częściej niż może to zrobić człowiek
  • W 40 proc. przypadków kierowcy w sytuacjach awaryjnych nie wykorzystują w pełni możliwości hamulców swoich aut. Elektronika robi to lepiej!

Coraz więcej firm motoryzacyjnych przyznaje, że przyszłość motoryzacji może należeć do pojazdów autonomicznych. Zanim jednak na naszych drogach pojawią się auta, które będą poruszać się zupełnie samodzielnie, koncerny motoryzacyjne stopniowo wprowadzają do nowych modeli kolejne systemy, które wspomagają, a coraz częściej również wyręczają kierowców. Niektóre auta mają ich już na pokładzie tyle, że w pewnych okolicznościach, a przede wszystkim pod ciągłym nadzorem kierowcy, mogą niemal samodzielnie uczestniczyć w ruchu drogowym - skręcają, hamują przed przeszkodami, utrzymują właściwy dystans wobec innych aut. Nie są to jednak pojazdy w pełni autonomiczne - nawet najbardziej zaawansowane, dopuszczone do normalnej eksploatacji systemy tego typu, np. te montowane w autach marki Tesla, wymagają, żeby w razie potrzeby kierujący pojazdem mógł przejąć kontrolę. Systemy muszą być tak skonfigurowane, żeby rozpoznawały granice swoich możliwości i z odpowiednim wyprzedzeniem informowały człowieka o tym, że musi przejąć prowadzenie.

Hamowanie i utrzymanie auta na drodze w awaryjnych sytuacjach to dziedziny, w których człowiek już teraz wyraźnie przegrywa z maszyną. Określenie „przegrywa” może nie do końca pasuje do tej sytuacji, bo przecież maszyny konstruowane są nie po to, żeby z ludźmi walczyły, ale żeby nas wspomagały. Nowoczesne systemy asystujące potrafią zareagować szybciej i znacznie skuteczniej nawet od wprawnego kierowcy, w dodatku nie męczą się ani nie rozpraszają nawet po długiej podróży.
Te systemy mają przewagę nad człowiekiem:

ABS - to nieprawda, że doświadczony, wprawny kierowca może tak samo skutecznie unikać zablokowania kół podczas hamowania, jak robi to układ ABS. W ciągu sekundy ABS może uruchomić hamulce nawet 15 razy, czyli ok. 5 razy częściej niż może to zrobić człowiek.

ESC (inaczej ESP, czyli układ stabilizacji toru jazdy) - system zapobiega utracie panowania nad autem podczas pokonywania zakrętów, a jego działanie polega na selektywnym wyhamowywaniu jednego lub więcej kół w celu skorygowania toru jazdy. Kierowca nie ma możliwości operowania każdym z hamulców z osobna. Według statystyk ESC pozwala uniknąć aż 49 proc. śmiertelnych wypadków, a ryzyko tragicznego w skutkach dachowania system ogranicza aż o 72 proc.


EBA, czyli asystent hamowania awaryjnego
- w co najmniej ok. 40 proc. wypadków kierowcy w sytuacjach awaryjnych nie wykorzystują efektywnie możliwości hamulców swoich aut. Elektronika robi to znacznie lepiej! Większość kierujących po prostu boi się wystarczająco ostro zahamować, a elektronika takich oporów nie ma. Jeśli na podstawie odczytów sensorów asystent hamowania uzna, że niezbędna jest natychmiastowa reakcja, hamulce od razu zostaną uruchomione z pełną siłą - to oznacza znaczne skrócenie drogi hamowania. Nowoczesne systemy przez cały czas obserwują to, co dzieje się przed autem - nawet wtedy, kiedy kierowca wysyła SMS-y lub szuka ulubionego programu w radiu.

Te systemy nas tylko uzupełniają:

Jeśli chodzi o obserwację tego, co dzieje się wokół samochodu, to obecnie dostępne rozwiązania powodują, że trudno o jednoznaczny werdykt. Trzeba jednak przyznać, że technologie rozwijają się w zawrotnym tempie i być może już niebawem dotychczasowe słabe strony systemów pójdą w niepamięć.

Asystent martwego pola - kierowca ma tylko dwoje oczu, a w dodatku dosyć ograniczone pole widzenia. Nowoczesne auta mogą być wyposażone w co najmniej kilka kamer, które przez cały czas obserwują otoczenie samochodu. Asystent martwego pola wykrywa obiekty zbliżające się do auta, a czujność ma rewolucyjną i niezawodną!

Asystent utrzymania pasa ruchu - nowe auta coraz częściej są wyposażone w systemy bezpieczeństwa, które obserwują, czy pojazd porusza się po swoim pasie drogi i czy np. w wyniku nieuwagi kierowcy, w sposób przez niego niezamierzony, nie zjeżdża ze swojego pasa. W razie potrzeby systemy bezpieczeństwa interweniują, operując odpowiednio kierownicą. Oczywiście, kierujący nie traci ani na chwilę kontroli nad autem. System nie wyrywa mu kierownicy z rąk, lecz tylko delikatnie koryguje kurs. Na szczęście ostatnie słowo należy tu zawsze do prowadzącego - i bardzo dobrze, bo w trudnych warunkach czy na źle utrzymanych drogach systemy mogą mieć problem z właściwą interpretacją tego, co jest pasem drogi, a co nie.

Rozpoznawanie znaków drogowych - coraz więcej samochodów ma już układy rozpoznawania znaków drogowych. Informacje o zarejestrowanych przez system ograniczeniach prędkości czy znakach ostrzegawczych są wyświetlane na desce rozdzielczej auta. Dzięki temu maleje ryzyko przeoczenia znaku w momencie, kiedy uwaga kierowcy nie będzie skoncentrowana na drodze. Informacje o znakach pochodzą zarówno z kamer auta, jak i np. z danych nawigacji GPS. To  przydatne rozwiązanie, ale na naszych drogach wciąż trudno mu zaufać. Winę za to ponoszą drogowcy, którzy nie zawsze ustawiają znaki tam, gdzie powinni, i tak, jak powinni. Z rozpoznawaniem źle ustawionych znaków kierowcy radzą sobie lepiej niż komputery sprzężone z kamerami.






Czy wiesz, że...?

Nowoczesne auta wyposażone w funkcję asystenta hamowania awaryjnego EBA na bieżąco obserwują to, w jaki sposób kierowca obsługuje pedały. Jeśli gwałtownie zdejmie on nogę z pedału gazu, to sterownik przewidzi, że prawdopodobnie za chwilę rozpocznie się manewr hamowania. Zanim jeszcze noga kierowcy dotrze do pedału hamulca, uruchamiana jest tzw. funkcja Pre-Fill, która za pośrednictwem pompy ABS-u podwyższa ciśnienie w układzie hamulcowym po to, żeby hamulce mogły szybciej zadziałać. Elektronika nadzoruje też to, jak szybko kierujący naciska pedał hamulca. Jeśli zrobi to gwałtownie, to nawet jeżeli pedał nie zostanie wciśnięty przy tym „do deski”, system może zahamować auto, wykorzystując w pełni możliwości układu.