Dlaczego nowe auta tak skutecznie hamują?

- ABS nie zawsze skraca drogę hamowania, ale zapobiega utracie kontroli nad autem
- Warunkiem skutecznego hamowania są dobre opony; im mniej przyczepna nawierzchnia, tym bardziej rośnie ich znaczenie
- Nowoczesne systemy wspomagające kierowcę pomagają uniknąć najechania na poprzedzający pojazd
Jakkolwiek pierwsze, eksperymentalne hamulce tarczowe pojawiły się już na początku XX wieku, to pierwszym autem, w którym je zastosowano w seryjnej produkcji, był Citroën DS z 1955 roku. Hamulce tarczowe najpierw trafiały do aut luksusowych i sportowych, czyli tam, gdzie wydajne hamowanie było szczególnie potrzebne, przy czym przez wiele lat tego typu hamulcom montowanym na przedniej, bardziej obciążonej osi towarzyszyły bębny na osi tylnej.
100 metrów i więcej
Hamulce bębnowe, które z racji mniejszych wymagań materiałowych były o wiele tańsze w produkcji, trafiały na wszystkie koła tańszych i mniej wymagających aut jeszcze na początku lat 90. (cztery hamulce bębnowe miał np. Fiat 126p - popularny Maluch). Ich problemem była jednak ograniczona wydajność, wynikająca m.in. ze słabego odprowadzania ciepła - hamulec bębnowy to, jakby nie było, układ zamknięty w żeliwnej obudowie. Konieczność częstych regulacji, opóźniona reakcja na naciśnięcie pedału hamulca, często brak wspomagania - wszystko to sprawiało, że droga hamowania tak wyposażonych aut z prędkości 100 km/h sięgała czasem 100 metrów i więcej nawet na suchej nawierzchni.
Koniec XX wieku: 40-50 metrów. Nowy cel: 30 metrów
Problemy na śliskiej nawierzchni
ABS: hamowanie nie zawsze krótsze, ale bezpieczniejsze
Nieidealny, ale bardzo ważny

Podstawową funkcją układu ABS w motocyklach jest zapewnienie stabilności podczas hamowania.
Od ABS do ESC
Układ hamulcowy został „domknięty” wraz z opracowaniem układu ESC (ESP), który kontroluje tor jazdy samochodu nawet 150 razy na sekundę i nie tylko wspomaga kierowcę podczas pokonywania zakrętów, lecz także - z czego nie każdy zdaje sobie sprawę - znacząco pomaga właśnie w awaryjnym hamowaniu. Ponieważ wśród wielu czujników należących do układu ESC znajduje się także czujnik skrętu kierownicy, zmieniająca się względem siebie prędkość kół na zakrętach przestała być problemem. W autach z systemem ESC również omijanie przeszkód podczas hamowania stało się bezpieczniejsze i bardziej skuteczne.
Ważne opony
To zrozumiałe, że nie byłoby skutecznego hamowania bez coraz lepszych opon. Stosowane dawniej opony diagonalne nie zapewniały przyczepności odpowiadającej skuteczności nowoczesnych hamulców tarczowych ze wspomaganiem i układami ABS oraz ESC. Nowoczesne opony radialne, zwłaszcza z wyższej półki, pozwoliły pod koniec XX wieku złamać barierę 40 m, potrzebnych do zatrzymania przeciętnego samochodu jadącego z prędkością 100 km/h.
Gdy problemem jest kierowca
Skoro hamulce są tak skuteczne, to skąd tyle kolizji polegających na najechaniu na poprzedzający samochód? Według danych firmy Continental stanowią one 12 proc. wszystkich zdarzeń drogowych. Otóż najsłabszym ogniwem pozostają kierowcy, którzy albo za późno rozpoczynają hamowanie, albo w ogóle nie hamują, albo robią to za słabo.
Dopiero ostatnie lata doprowadziły do redukcji kolizji polegających na najechaniu na poprzedzający pojazd, w każdym razie zmniejszenie tego rodzaju zdarzeń dotyczy nowych samochodów. Stoją za tym różne elektroniczne układy wspomagające kierowcę, m.in. system EBA - asystent hamowania, który zwiększa ciśnienie w układzie, jeśli kierowca niedostatecznie mocno naciśnie hamulec. Elektronika „dowiaduje się”, że zachodzi taka konieczność, jeśli ruch pedału hamulca jest odpowiednio szybki - kierowca, który gwałtownie wciska hamulec, przekazuje sygnał: „boję się”, zaś elektronika wspomaga hamowanie w taki sposób, że niejednokrotnie kierowca nie zdaje sobie sprawy z jej interwencji. Zdaniem firmy Continental układy EBA montowane w autach zmniejszyły liczbę ofiar śmiertelnych na drogach o 5000.
Nowsze, bardziej zaawansowane układy wykorzystują kamery zainstalowane pomiędzy przednią szybą a lusterkiem oraz głowice radarowe, umieszczone z przodu pojazdu. Kierowca może liczyć na ostrzeżenie o niebezpieczeństwie, gdy zbliża się do przeszkody, a samochód nie zwalnia - w większości przypadków alarm wystarcza, by kierowca sam wcisnął hamulec (ma miejsce wówczas z reguły jedynie dyskretna pomoc, polegająca na automatycznym wspomaganiu hamowania), ale zdarza się też, że układ uruchamia hamowanie awaryjne za kierowcę. Dzieje się to w ostatniej chwili, gdy jeszcze można uniknąć zderzenia, i pozwala zatrzymać auto przed przeszkodą do prędkości ok. 50 km/h. Przy większych prędkościach kolizji nie da się uniknąć, niemniej jej skutki są ograniczone do minimum. Zdaniem specjalistów wraz z upowszechnieniem różnych układów wspomagających kierowcę w hamowaniu liczba wypadków może spaść o 22 procent.

podoba Ci się ten artykuł
Dziękujemy!